Uciekam. Uciekam przed światem.
Przed zaprogramowanymi ludźmi. Gubię się. Moje nogi odmawiają
posłuszeństwa. Upadam. Upadam i staczam się. Powoli staję się taka jaka oni –
cyniczna, zła, okrutna i bezuczuciowa. Nie chcę tego. Tak bardzo tego nie chcę.
Ale takie są realia. Próbuję to zmienić. Ale to przecież nie jest takie łatwe.
Teraz nie ma dobra i zła. Teraz jest tylko zło. Wielkie korporacje, a w nich
miliony takich samych ludzi. Są jak mrówki. Są wszędzie. Są tak powszechne, że
śmierć jednej z nich nie zaburza systemu. Zostawia się ją. Pamięć o niej ginie.
W dzisiejszych czasach nikt nikogo nie zna.
Nie zna, więc nie żałuje. Nie żałuje, więc nie współczuje. Nie współczuje więc
rani. Rani więc zabija. Zabijamy siebie. Siebie i innych.
A przecież to mija się z
celem…tylko że celu nie ma.
Ps. komentujcie ;D
Ps. komentujcie ;D
Bardzo trafne i prawdziwe. Często odwiedzam tego bloga. Pisz dalej :)
OdpowiedzUsuń